muzyka ktora kiedys sluchalam

postanowiłam napisać coś o muzyce, która jakiś czas temu rozchodziła się z moich głośników.
mając 6 lat miałam parę płyt, które dostałam od rodziny czy też to były tzw dodatki do gazet. królowali w mojej głowie wtedy m.in.
boney m

maryla rodowicz

ich troje

enrique iglesias 

troszeczkę później spodobał mi się zespół łzy  


tatu


britney spears


 4-6 szkoła podstawowa to głównie 
monika brodka  


mialam w jakieś 4 klasie parę kawałków kalwiego i remiego na płycie. pamiętam, że jak na ten gatunek muzyki to byli chyba najlepszymi polskimi przedstawicielami tego rodzaju muzyki.

jeden osiem l - jak zapomnieć! to był taki hit, że nie mogę! mam sentyment!

w jakieś 6 klasie zakochałam się w justinie timberlake'u, jak dobrze pamiętam! może to był koniec 5... do dzisiaj gością uwielbiam!

oczywiście, że słuchałam virgin! do dzisiaj lubię piosenkę "szafa". doda się marnuje, przykre.

spodobał też mi sie duet(dobrze mówię?!) morandi, nawet nie umiem określić stylu.


pamiętam, że nuciłam hit sylwii grzeszczak i libera- mijamy się
słuchałam kasi wilk, kasi cerekwickiej(poleciałam po premierze po jej płyte do sklepu i się wkurzyłam, bo nie mieli. i się żaliłam mamie przez telefon haha)

jeżeli pamięć mnie nie byli to istniał kiedyś duet sistars! też je słuchałam!

mi i mojej mamie spodobał się głos szymona wydry w  "szansie na sukces". potem powstał carpie diem, które było takie sobie.

lexington bridge, na których punkcie szalałam w 6 klasie. codziennie odwiedzałam forum. do dzisiaj utrzymuję tylko z madzią kontakt i mile wspominamy ten okres. strasznie się cieszę, że pomogłaś mi w tak wielu sytuacjach, bo jak wiadomo, byłam lekką outsiderką. i wiecie co? chyba się spotkamy w wakacje w warszawie, bo ja będę mieć wtedy koncert paramore a madzia będzie u rodziny.
moją miłością był ephraim beks(wygooglujcie), mialam nawet aspirację, by się nauczyć holenderskiego. i chyba parę zwrotów umialam, dobrze akcentowałam jego imię i się wkurzałam jak dziewczyny z klasy się z niego przedrzeźniały.



w 6 klasie strasznie spodobała mi się nelly furtado. pamiętam, że gdy po raz pierwszy dostałam od taty telefon, który miał możliwość posiada piosenek mp3(miałam pamięć 10mb) to akurat zdecydowałam, że jej piosenkę będę mieć na dzwonek.

era 6 klasy należała też do ewy farny, w której zauważyłam wielki potencjał. teraz radzi sobie, aczkolwiek ewkę stać na dużo więcej,. powinna założyć zespół z chłopakami, których bierze w trasy. myślę, że to byłby strzał w dziesiątkę.

w 6 klasie uslyszałam trochę o MCR, green day. znałam może po 2 ich piosenki. no może green daya z 4/5.

ciocia mi pokazała trochę piosenek Metallici, bo jakoś sama z siebie nigdy nie wybierałam ich piosenek.

z martą słuchałam nickelbacka, coldplaya, myslovitz, trochę green daya, byłam odrobinę zmuszona słuchać TH
łażenie po dworze przede wszystkim było związane z m.jacksonem! i'm bad







jeżeli lexington bridge przyjechaliby do polski po raz 3(?!) to myślę, że z samej sentymentalności kupiłabym bilet i się pobawiła przy tych ociekających seksem piosenkach, haha ;D
szczerze mówiąc, to już nie mam zielonego pojęcia kto królowal wtedy na scenie i akurat mi się podobał. chyba wymieniłam najważniejszych artystów/"artystów". nie mam pewności, czy dobrze porozmieszczałam w czasie*sorry*














1 comment:

  1. uwielbiam wspominać zespoły, których kiedyś słuchałam :D
    ja miałam taką fazę na tatu, że aż w wieku 12 lat pojechałam na ich koncert, miałam autografy, całą dyskografię.. matko, to była jakaś mania O.O

    ReplyDelete