dostałam w nocy smsa od peggie, że jest world stage z my chemical romance. byłam trochę wściekła, że były cenzury, dotrwałam oczywiście do końca. killjoys, sassy <3!!!!!!!!! koncert skończył chyba się koło 3(nie pamiętam) i przez to spałam do 13, a wstałam z łózka po 14 kiedy przyszła iga z julką.

nie wiem czy isć do kościoła... bo mi zawsze jest słabo na takich uroczystościach... i to wtedy generalnie nie ma sensu.

No comments:

Post a Comment